Korespondencja rodziców ze szkołą

Ostatnio, pijąc kawę z przyjaciółką zadała mi ona pytanie: Ania co mam odpisać tej wrednej nauczycielce? Już nie mam na nią siły!

I co tu można zrobić? Oczywiście zaleciłam jej spokój. A potem zadałam serię pytań 🙂

Okazało się, że sprawa dotyczyła złej oceny jaką jej synek dostał kilka miesięcy temu. Poprosiła nauczyciela w wiadomości pisemnej, aby ten zorganizował dla niego poprawę. Nauczyciel odpisał, że ma to w planach, ale zrobi to za kilka dni. No i minęło te kilka dni, tygodni, syn koleżanki regularnie przypominał o poprawce nauczycielowi. I przyszedł dzień ferii, a załamanej koleżance ręce opadają bo jedyne co po kilku tygodniach usłyszała od nauczycielki to wyrzuty, że gdyby jej dziecko było grzeczniejsze i uważało na lekcjach to wiedziałoby co trzeba zrobić, a tak poza tym to ona nie ma czasu na jakieś tam sesje poprawkowe.

„I wiesz, może nie jest to spraw życia i śmierci, nie chcę robić z tego afery, ale Jasiowi grozi trója z przedmiotu który bardzo lubi, bo poza piątkami i czwórkami wisi mu w dzienniku ta jedynka”.

No nie dziwię się dziewczynie. Nie ma co się obrażać. Nauczyciele nie są święci i swoje za uszami mają.

Pierwsze o czym pomyślałam – weź zeszyt syna i sprawdź zasady współpracy na lekcji (czy jak to sobie każdy nauczyciel nazywa). To taki drogowskaz którym nauczyciel dzieli się na początku roku szkolnego z uczniami i rodzicami. Sam nauczyciel, oraz Wy rodzice swoim podpisem akceptujecie zasady które mają obowiązywać na tym konkretnym przedmiocie, u tego konkretnego nauczyciela. Powinny być tam wszystkie najważniejsze informacje: jak będą organizowane sprawdziany, kartkówki, zasady ich poprawy, zasady oceniania i pracy na lekcji. U mnie np. uczniowie mogli pić wodę mineralną na lekcjach, w końcu uczeń nie wielbłąd Oni natomiast zobowiązali się na każdą lekcję przeczytać temat „do przodu”.

No dobrze, ale po co ja o tym piszę? Dlatego, że jak wół w tych zasadach u mojej koleżanki pisało, że uczeń może każdą pracę pisemną poprawić w ciągu 14 dni. Ok, termin minął, bo przecież minęło kilka miesięcy. Ale, w gestii nauczyciela jest tą poprawkę zorganizować.

Czyli 1:0 koleżanka kontra nauczyciel.

Powiedziałam jej, żeby napisała jeszcze raz wiadomość do tego nauczyciela, przedstawiając mu konkretny zapis z zeszytu. Takie twarde dane skruszą niejedno nauczycielskie serce, tzn. tfu – sumienie.

Jeżeli to nie zadziała, poradziłam jej aby napisała o całej sprawie wychowawcy klasy. Opisała tam korespondencję z nauczycielem i poprosiła o pomoc w mediacji. Ale uwaga! Drodzy Rodzice jak będziecie się zwracać z prośbą o pomoc do osób trzecich, bardzo proszę, prześlijcie kopię tej wiadomości do nauczyciela, którego sprawa dotyczy. 

Takie podejście ma kilka zalet:

  1. Zapewnia transparentność.
  2. Unikacie wtórnego obrotu informacjami w których zawsze może ktoś coś pomieszać, lub błędnie przekazać.
  3. Jeżeli zależy Wam na czasie, to wtedy macie argument, że nauczyciel został poinformowany już tego samego dnia co pedagog, a nie w bliżej nieokreślonym terminie.
  4. Jako pracownik szkoły zdarzyła mi się ta nieprzyjemna sytuacja, gdzie rodzic był niezadowolony z mojej pracy, jednak przez to, że nie przekazał mi tego, ani pedagog, ani dyrektor miałam to nieprzyjemne uczucie, że o wszystkim dowiaduję się ostatnia i jestem od razu stawiana w roli „tej winnej”. Pamiętajcie, ludzie są różni.

No dobrze. Jeżeli nadal nie czujecie się dostatecznie pewni, że sprawa zostanie poważnie potraktowana, to umówcie się na spotkanie i poproście wychowawcę o spisanie notatki służbowej z całego spotkania. Dlatego, że w tym dokumencie oprócz opisania całej sytuacji zawiera się również konkretne postanowienia i zobowiązania każdej ze stron.

… jesteście przyparci do muru. Nauczyciel się nie odzywa, wychowawca Was zbywa, i co wtedy?

Ostateczną drogą do rozwiązania problemu jest wizyta u Dyrektora szkoły. Oczywiście wcześniej zapowiedziana, umówiona. Pewnie taka rozmowa w każdej szkole wygląda zgoła inaczej, ja napiszę jak to wyglądało, kiedy pracowałam jako pedagog szkolny.

Na takie spotkanie z rodzicem musiałam zorganizować – jak to nazwać – grupę wsparcia. Oprócz Dyrektora lub Wicedyrektora, pedagoga lub/i psychologa szkolnego, nauczyciela prowadzącego sporny przedmiot na takie spotkanie było zapraszane również dziecko. Zawsze spisywano notatkę służbową, którą musiała podpisać każda z zgromadzonych osób. 

Jeżeli problem był większy i dotyczył większej grupy osób, sprawę omawiano podczas Rady Pedagogicznej.

Na sam koniec dodam tylko, że problemy są różne, więc DROGI UŚWIADOMIONY RODZICU sprawdź, co na temat twojej sprawy mówi Statut szkoły.

Według mnie, modelowy sposób komunikacji szkoła – rodzice, nie polega na lakonicznym przekazywaniu sobie wiadomości, napisanych szybko, na kolanie, z pretensjami czy żalami. To wymaga pracy, zarówno ze strony rodziców jak i nauczycieli.

Bo tylko takie działanie buduje wspólne zaufanie do siebie nawzajem. Bo pomimo spornych kwestii tutaj dziecko jest najważniejsze.