Jak możesz poprawić ocenę z zachowania u twojego dziecka?

Chociaż tytuł artykułu wskazuje, że masz na to wpływ, jest to tylko część prawdy. Ale wiecie, chwytliwy temat machiną marketingu.

Zmiana oceny z zachowania to suma starań rodzica, nauczycieli, ale przede wszystkim twojego dziecka. Bez jego udziału sprawa z góry jest przegrana. Dzieci muszą mieć poczucie sprawstwa. 

Ale postawmy na dobrą monetę, twojemu dziecku grozi niska ocena z zachowania, chce zmienić swoje zachowanie i jest otwarty na różne możliwości współpracy.

Na szczęście oprócz punktowego systemu oceniania obowiązującego w wielu szkołach, pracownicy szkoły mają całą gamę możliwości, aby zmienić ocenę z zachowania na pozytywną.

Jedna zasada: nie oczekujemy cudów jeżeli działamy na ostatni dzwonek! Czujecie, że to logiczne?

Jeżeli jednak zostało kilka lub jeszcze lepiej kilkanaście tygodni do końca semestru czy też roku szkolnego zacznijcie działać jak najszybciej. Postarajcie się porozmawiać z wychowawcą. Jeżeli będzie miał wolę współpracować, super! Jeżeli nie, idźcie do pedagoga, psychologa lub dyrektora szkoły. Należy znaleźć wspólny front, rozwiązanie problemu.

W jaki sposób? Ja zagrabiałam z uczniami liście na boisku szkolnym. Może Pan woźny potrzebuje pomocy? A może Pani sprzątaczka ma rzeczy którymi nie ma czasu się zająć? Może są jeszcze miejsca i można się zapisać do szkolnego przedstawienia? Albo jest planowana zbiórka pieniędzy na cele charytatywne w którą można się zaangażować? Może na świetlicy jest potrzebna pomoc w odrabianiu lekcji z młodszymi dziećmi? A może jakąś organizacja non profit? Na przykład wyprowadzanie na spacery psów ze schroniska. 

Miałam w szkole dziewczynkę, która non stop rozrabiała. Była w pierwszej klasie gimnazjum. A to palenie papierosów, a to bójka, przeszkadzanie na lekcji, itp. Wszędzie było jej pełno. I co się okazało u niej strzałem w dziesiątkę? Zaczęła robić zajęcia i warsztaty z młodszymi dziećmi! 100% zaangażowania. Zwyczajnie znalazła sobie jakiś cel. I czuła się potrzebna. I każdy widział, że nie robi tego tylko po to, aby podwyższyć ocenę.

Uważam, że naprawdę wielu uczniom brakuje tego celu, zainteresowań. A wystarczy często jakąś błaha rzecz, pomysł. Drugą sprawą która strasznie kuleje jest w szkole pozytywny bodziec. Ta dziewczynka, o której pisałam była postrzegana jako szkolna łobuziara. Idealnie weszła w swoją rolę. Wystarczyło kilka spotkań, pochwała za zachowanie, poświęcenie odrobiny czasu na poznanie jej, ale nie takiej jakiej zgrywała przed koleżankami i kolegami, tylko takiej prawdziwej.

Rodzice angazujcie się, ale proszę nie w taki sposób, że dziecko, aby dostać pochwłę podejmie się zrobienia np. jakiegoś rysunku (u mnie młodzież robiła plakaty przeciwko używkom – a co mam sama siedzieć i rysować), a to Wy po pracy w domu siedzicie i robicie to za nie. Myślicie że to się nie zdarza? Przydała by się emotka z szelmowskim uśmiechem.

Albo od jutra Wasze dziecko zapisze się na siedem konkursów przedmiotowych, dwa przedstawienia i jeszcze będzie robiło codziennie gazetkę szkolną. W dwa tygodnie poprawi ocenę i po sprawie. Oprócz tego, że sami czujecie że to fatalny pomysł, to j dodam, że kojarzy mi się to z postanowieniami noworocznymi. Że to bardzo podobne do „będę codziennie biegał, przejdę na weganizm i nauczę się nowego języka obcego”. Lepiej znaleźć jedną aktywność, którą nasze dziecko polubi, w którą się zaangażuje i znajdzie ona wymierny skutek również po wystawieniu ocen.

No dobrze, ale co zrobić jeżeli nie da się już wyjść z tego impasu? Dwadzieścia uwag w dzienniku, trzydzieści nieobecności i złe nastawienie do Waszego dziecka innych nauczycieli. Dodatkowo co trzeci dzień telefon ze szkoły o nowym incydencie. Pogodzić się z sytuacją? Nie robić nic?

Może to się wyda wam dziwne, ale ja uważam że dziecko powinno poczuć konsekwencje swoich działań. Że, jak to w życiu czasami trzeba to co się stało wziąć na swoje barki. Nie udawać, że to błahostka. Po prostu przyjąć zaistniały fakt do wiadomości i zacząć działać jak najszybciej.

Ok. Moje dziecko w tym roku szkolnym dostało ocenę nagraną z zachowania. Muszę usiąść i przeanalizować dlaczego tak się stało. Czy może jest jakiś problem z którym moje dziecko nie potrafi się uporać i swoim zachowaniem wyraża gniew na tą sytuację. A może potrzebuje więcej stymulacji ruchowej, bo go nosi i np. zajęcia z pływania to świetny pomysł, no i zacznę od diagnozy integracji sensoryczne? A może nie mam pojęcia? I powinnam się wybrać do specjalisty, który zdiagnozuje co się dzieje nie tak?

Szczerze to takich rozwiązań przychodzi mi do głowy dziesiątki. Po prostu trzeba szukać, obserwować własne dziecko, rozmawiać z nauczycielami.

CO DWIE GLOWY TO NIE JEDNA 

Życzę sukcesów i wytrwałości.